Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolędy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolędy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 grudnia 2015

Kocham kolędy, ale...

ostatnimi czasy, czyli od jakichś dwudziestu lat, skłaniam się ku kolędom nowym, pisanym przez współczesnych artystów. Kocham płytę Jacka Kaczmarskiego "Szukamy stajenki" i uwielbiam wszystkie kolędy Zbigniewa Preisnera (a'propos zachęcam do zakupienia jego nowej płyty, właśnie z kolędami). W moim domu słychać je już przez cały adwent. Michał w czasie jednego z ostatnich rodzinnych spotkań, wygarnął mi właśnie, że on owszem ale zna jedynie świeckie kolędy, którymi ja go raczę od dziecka. Niestety ma rację, rzadko można u nas usłyszeć klasykę polskich kolęd i pastorałek. Muszę coś w tej kwestii zmienić, bo dzieci będą uboższe przez ich brak w naszym domu o kawał polskie kultury. Przez pierwszych dwadzieścia sześć lat życia należałam do parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Poznaniu. Jeszcze zanim proboszcz Jerzy Foltyn ukończył monumentalną, ale i piękną świątynię, za muzyczną oprawę mszy był odpowiedzialny wspaniały organista, szkoda, że nie mogę uwiecznić go tu z imienia i nazwiska, bo był naprawdę wirtuozem i niesamowitym wokalistą (teraz gra tam jego syn, prawie tak samo świetny, ale jednak ojciec miał w sobie coś jeszcze). Szczególnie wesoło wspominam okres Bożego Narodzenia w naszym kościele. Dzięki organiście znaliśmy wszystkie polskie kolędy. A podawał je nam w tak smakowity sposób, że śpiewali wszyscy i świetnie się przy tym bawili. Grał je w tempie i z uśmiechem na ustach, z werwą, z życiem, z radością właśnie, czyli tak jak powinno się to robić, w końcu to wesoły czas. Swój przegląd kolęd i pastorałek zaczynał w czasie komunii i kończył kiedy chciał, msza trwała półtorej godziny i nikt się nie pultał. Wychodziliśmy z kościoła odrodzeni. A w innych kościołach kolędy śpiewane w tempie żółwim, w klimacie ponurym, z obowiązku. Doprawdy uprawiając churching warto poszukiwać kościoła z myślącym organistom, czyli takim, który wie o czym śpiewa.