Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lunch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lunch. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 października 2013

Światowy Dzień Makaronu.

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhazpJ9RL_MHapwRN1bGCDPet3txACfO-Tx06NdeVQbFYxvNKEyaGQcQGe-0FEyWzI13sDtKKjjgPlv-4I86OxoVRFmV-ildohnQK9UCa9A0kZYeynQseA4_RSAblTdmQOF15BNGFOAS_Tv/h120/29Y625.jpg

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEguhW21clqQMgBQKUwEvm1w_LFHbgbZrRMZEqDbig1_bIhs2bmOILrxHGdAGFvb3KdlnZzHnWO3PKCT02_aDiFrxWxAK_0bqeRDwORj129Dt_yBe1WIsN5UWwNwiE8AqQefbNQlyIixq9c/h120/same-cestoviny+pauzicka.zoznam.jpg


ponoć właśnie dziś jest obchodzony Światowy Dzień Makaronu. Nie pozostaje więc nic innego jak zjeść na obiad, czy lunch schabowego. Żartuję, chyba z natury jestem oportunistką. Dziś oczywiście pasta, ale nieskomplikowana i znów z Lidla. Jest tam teraz w sprzedaży świeży pappardelle i na dodatek tani a do tego świeże i tanie pesto verde, bajer. Gotujesz, mieszasz i jesz. Marek odżywia się tym, gdy wyjeżdżam, i bardzo sobie chwali. Jeśli komuś przyszłoby do głowy jakoś ten skromny makaronowy zestaw powiększyć. Wystarczy garść orzeszków, niesolonych, wymoczyć w wodzie, obrać (lub nie) i zblendować dodać do pesto, będzie orzechowe.

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhWMjXfPz7gYlRagzjC9PJgOjPqRN5CPzWdToHt50EINv-pQtLNEH83pM_XX-iLbxVZ2pIhPvVG9WLC9-kE_6X232gNHoJY_EgXT-NIRMocUh2k81wrxDJsOVa3V1J6v5Rnt0o2ITKYw6US/h120/fanlidla.jpg























https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhD5iksohdHp94y5Ww1_J1-ez70kwcFeEtxLOtRq-uJtY3DO5IqwXHrP6_0G5ij2-Z7aPnHmp1QoU7-npmxQKo3J8VFzOyJ3IvMfFoBAh-wk-UXcTp_EBSh6F-_DuCJDipcJnlwfK03Ka3r/h120/1__31817_8www,frazpc.jpg























https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhpanhAvlVw5VKVYHCyYMD1ccqB5OxSW-dsC9nHmlau6zU4r6ohSwG96xpbRlfOi3Uj4-lbVu6eKClC8nRVxkM_NPUllE2y7Kk634VNbJP0iLn1vRVTYGYq_G2lid7QDhQN1mk7Nx3aN4ny/h120/Italian_Pasta.jpg




https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh8x62If2lfDZrfXFzIb9-TM3zPYRCJmVnlhL0J9c2DQMHowUpgTRkkOcQo5gAN-8osU_9yJiQcd2C72yrM-JbVs1YMGwAtLiZkVaYgqN4N0ddKeb2gp9KKPAX3XUY7i_iqoY-ro4P9N551/h120/Viva_la_apsta-page-002.jpg





https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh7PW5FAEU6RnSIl-4aPJO-wnDzgJHeIWqqtq6FhwK_Y5JVaVxbl8-3q5265nlE13pBjt-lTet_DXy47pvd9XFA0dGDUDrvyp91o052wRRVdc5iIq4uHMUPJwhvUAFDRQLObfBU6KFgWqEj/h120/pasta_italiana_4a9ca2a1883bd.jpg




https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiy43FB44BsxtEeEuZKXOhI-b-vWc8T9i_HKMhspmtAuqlGzhIbGoABMnUzdR6-lxKhswSVihKLCE4SPwhN1cj6vKG6w6j67c5ey-7TyueHnt4cwMSlpEgt9GG9RSt4GwYw1EOgtZ6FTsG-/h120/pasta-italiana-vintage-style-pasta-collage-poster.jpg




https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgh0m9Pl9_zffN2xhhQmez5rvQ2qY16a17yQxpOsc1UzTWth3BVKjktjmWfXEWPMc1smtOo-_8z0lkvCUBAJc9hyphenhyphen75-aFmME5u69Xu9FyThU8IAbUtrfUj7uHlBuBDyRssZHvXtPDbom-sz/h120/l-xxdhouz22k7y4q.jpg




poniedziałek, 14 października 2013

Świderki pani Świerczyńskiej.


Świderki te to właściwie zapiekanka makaronowa, ale wyjątkowa. Pani Świerczyńska dla mnie była niedoszłą świekrą mojej siostry. Abstrahując od tego miłą, towarzyską i stale uśmiechniętą, piękną, miękką z urody, ale myślę, że silną z charakteru, kobietą. Była jedną z tych osób, których bardzo żałujemy, gdy odchodzą przedwcześnie, nawet jeżeli nie było się z nimi w bliskim kontakcie. Od czasu do czasu miałam okazję kosztować tej zapiekanki i zawsze z niecierpliwością czekałam na kolejny garnek makaronu z serem. Niby nic wielkiego, ale przekonacie się, że niebo w gębie.





Dla czterech osób:
-paczka makaronu świderki z durum inaczej się rozpadną;
-trzy duże cebule pokrojone w średnią kostkę;
-dwie duże kostki żółtego sera, powiedzmy wielkości kostki masła (może być kilka gatunków);
-garnek do zapiekania trzylitrowy;
-oliwa lub olej- 2 łyżki;
-po łyżeczce do herbaty (lub mokki) suszonych ziół:
oregano, tymianek, estragon, papryka słodka, rozmaryn, pietruszka, hyzop, zmielony imbir, zmielona kolendra, zmielony kmin rzymski;
-sok pomidorowy 1/2 l;
-sól, cukier i pieprz do smaku;

Makaron podgotować to średniej twardości, odcedzić i zahartować zimną wodą;
Cebule zeszklić na oleju, poczym wymieszać na patelni z wszystkimi ziołami i wlać sok pomidorowy. Zagotować.
Makaron umieścić w garnku przeznaczonym do zapiekania, położyć nań całą cebulę z ziołami i sosem, wcześniej doprawioną solą, cukrem i pieprzem.
Na wierzchu położyć kilkucentymetrową warstwę startego na dużych oczkach sera, przykryć pokrywką i wstawić do piekarnika nagrzanego do 250 stopni, zmniejszyć moc do 220 i zostawić na pół godziny. Zdjąć pokrywkę i nadal zapiekać aż ser stworzy na powierzchni twardą, chrupką skorupkę (dwadzieścia minut 200 stopni). A potem już jemy, wyciągamy porcje tak, żeby każdy dostał część skorupki.

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjOfBqY85i23Zalq1J0P57MYgVniGWvMwCuawfc181HrouwiO2e_PYAQ2oI8CmfWo-1lfpbvKvGL3EnrhtvE4_Jhu-L6p2JwC3CjLaTPXNsz3PgT4zPi3XNUZTXDIWhhzbdEQFSrCqP15e8/h120/zapiekanka-makaronowa-550x220.jpg




wtorek, 8 października 2013

Kolejny obiadek, bo widzę, że lubicie obiadki...

Ochłodzilo się znacznie, więc pomidory w szklarni nie mają szans na zaczerwienienie. Postanowiłam się tym nie zrażać i zrobić na obiad sławne smażone zielone pomidory. Wczoraj wypróbowałam przepis z książki Fanie Flag na dwóch sztukach i były bardzo dobre. Nie rozumiem jedynie dlaczego to pomysł amerykański, bo smak żywcem grecki. Z tego powodu na dzisiejszy obiad do zielonych pomidorów kupiłam filety  kurczaka i będę robić greckie szaszłyki w jogurcie naturalnym z greckim sosem czosnkowym. Żeby jeszcze urozmaicić obiad pod względem kolorystycznym zrobię pieczone ziemniaki z papryką, cebulą i czosnkiem (ale bez sera haloumi i batatów, bo są tylko w Auchan) według przepisu Nigelli Lawson.
Jak widać, roboty będzie dużo, takiej dłubaniny i obierania, nakłuwania, miażdżenia, blendowania.
....



My już jesteśmy po obiedzie, było pyszne, tylko Matylda jadła jedynie ziemniaki i czosnek, więc gdy się obudzi muszę gotować drugi obiad dla niej.


https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjWoxxF8RILCby1SgmpAlovm9tsnnYutmIsMnkTsw0UPxNnxDO34wevEBCClaQzvBxdgGfZlv4yALui3fJtgDSnO02m782ks3FqZjqasgt5VrnYVAZ_II2L9w2RlWRj7zqx17Iyi52WMjw/h120/111003104310.jpg


 Smażone zielone pomidory:
- 4 zielone pomidory;
- 1 jajko;
- okruchy chleba (ja daję tartą bułkę);
- tłuszcz z bekonu;
- mleko;
- sól i pieprz;
- mąka;

Na patelni należy rozgrzać tłuszcz z bekonu, ja do łyżki oleju dołożyłam dwa plastry bekonu. Pokrojone na grube plastry (1 cm) pomidory należy zanurzać w roztrzepanym jaju i tartej bułce, czyli postępować jak przy robieniu klasyka kuchni polskiej - kotleta schabowego. Smażymy aż do zezłocenia  panierki, potem przekładamy na talerz.
Do tłuszczu na patelni wsypujemy łyżkę mąki i rozprowadzamy ją filiżanką mleka, solimy i pieprzymy do smaku. Gdy sos zgęstnieje polewamy nim pomidory. Fannie Flag pisała, że to danie to "najlepsze co może być", ja nie pójdę tak daleko, ale zdecydowanie bardzo dobre i szkoda byłoby nie poznać tej kwaskowej przystawki.





https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi8oN0_NUUjvuCBYB4DBi-INNloH25D_PCRmQj93be6lEkCjevkH5OhhV4TT1emWhj5leE8DFOrVy83X1Dn3-pZJ9e4I_d0EuuRqvfailn4ZjBDrixx_0-xqxHH3dSG_j1KYo8-X3Nzm28/h120/allrecipes.jpeg




Ziemniaki z papryką, cebulą i czosnkiem - pieczone w piekarniku.
- ziemniaki dla czterech osób obieram i podgotowuję do średniej twardości 8 szt. średnich sztuk;
- czerwona cebula, duża, jedna, przekrojona na cztery części;
- trzy papryki: czerwona, żółta, zielona, pokrojone w dużą kostkę;
- główka czosnku, rozłożona na ząbki, ale nie obrane ze skórki;
- oliwa;
- sól i pieprz;


W piekarniku nagrzanym do 200 stopni umieszczamy blaszkę z podgotowanymi, przekrojonymi na pół ziemniakami, cebulę, paprykę i czosnek. Wszystko polewamy wcześniej 4 łyżkami oliwy z oliwek i dokładnie mieszamy.
Po 45 minutach warzywa będą upieczone i lekko przyrumienione wtedy je solimy i posypujemy pieprzem. I są gotowe do jedzenia.


https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgjO3FPCgfUNAV7QXrcbxQI7ySaWZiQAW23Xr1PnK7tL6XyUfKWCUKaaE59mVmYyPr_39b7DcM7Jqi_5GN30YewV15cXQEBWsqzx7Bc5ghqbI6CKR_UC5PsZ5P0WznJAo8p7ahSkIxsTX8/h120/pieczone+warzywa1.JPG


Szaszłyki greckie z jogurtem.
- 4 filety z kurczaka lub z indyka, pokrojone w długie szerokie pasy;
- jogurt grecki;
- sól i pieprz;
- 1 jajo;
- olej;
- patyczki;

W misce trzeba roztrzepać jajo i dodać do niego jogurt, sól i pieprz, włożyć do marynaty mięso tak, żeby oblepiła całe mięso, na godzinkę wstawiamy mięso do lodówki ( ja nie wstawiałam).
Paski mięsa nakłuwać wzdłuż na patyki i układać na nasmarowanej oliwą blaszce i wsadzić do piekarnika na  20 minut (200 stopni), aż do zrumienienia.




https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh3FqDMDB8TDWz11c8kZGRy0mUerUEb6VtKVlQaFJ5gNh5OkTUvkmr7zLTm-A25gdwA9YsTwUhY7s7LUe814WMaCX7DZX0x3DjD-ERtb-NJQ7aQp2edbB-3zqcpKu7R_P1sdJFz-WsOTIk/h120/100143125_456X342.jpg


Grecki sos czosnkowy:
- paczuszka migdałów;
- okruszki bułki;
- dwa zmiażdżone ząbki czosnku;
- dwie łyżeczki soku z cytryny;
- sól, pieprz, gorąca woda, oliwa;


Zblanszować migdały i utrzeć w blenderze, dodając okruchy i czosnek, oraz sok z cytryny, doprawić solą i pieprzem. Blendując dalej powoli wlewać oliwę, dużo, około pół szklanki. Gdy masa będzie gładka dodajemy 4 łyżki wody i mieszamy. Schładzamy w lodówce.
Z tym sosem wszystko zyskuje na smaku.

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhodJD68KCmrXqlKUBYyTE8YLVmzDldyguxDKNkW2CAo5Zbi7DSBOC49jZgoPCrDkobyeVWlKBnu8No4YqcFAitm055GvuMKc7VBLWyKlSq8SIkmNYPjnmdHTJKMlyuQNoXAj4ig6UPaVk/h120/Fried_Green_Tomatoes_at_the_Whistle_Stop_Cafe_8645_Medium.jpg












sobota, 5 października 2013

Dzisiejszy obiadek: tarta z kurkami.

Jesienią lubię wykorzystywać jej dary, może z wyjątkiem dyni, której smaku nie znam i wogóle nic mnie w jego stronę nie ciągnie. Dynie wykorzystuję jedynie jako wielkie świeczniki w listopadzie (niekoniecznie straszne, bo to strasznie nudne, fajniej wyglądają misterne wycinanki i jest to trudniejsze do wykonania, jakaś potwora też się zawsze znajdzie, bo chłopaki jeszcze z tego nie wyrośli) a teraz wylegują się jeszcze w kilku miejscach w ogrodzie.
Wróćmy do darów jesieni. Jednym z nich są grzyby. Jest to temat drażliwy. Lekarze wręcz zakazują ich jedzenia, po kolejnych przypadkach zatruć sromotnikiem. Muszę powiedzieć, że czuję rezerwę do grzybów zbieranych przez obcych, a właściwie zbieranych nie przeze mnie. Nie mam wówczas do grzybowej potrawy zaufania. Wyjątek stanowią kurki, bo na kupuję je świeże i na pierwszy rzut oka widać, czy nie są stare i czy to faktycznie pieprznik jadalny. Widać to także po przygotowaniu, na talerzu np w restauracji.
Dzisiaj robię tartę, ale nic wielkiego. Ciasto kupuję gotowe, francuskie, w ruloniku, schłodzone, z Lidla.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh-TpSJgDFkLVudwY23CfRFDD7af0DJ_Q4SUowZKnV6TMPkMnL4Du8lxs88VHvwY_fe-t0idjlRqdx3X-h4UljzSxTTO5HluvSfL_PGICHYJLFGDMVt9qXuTNY2_TyrjT3gNL_sgc518kU/h120/IMG_4899.JPG

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhnbYyG6F422fb1gm8Pmmem0CSldfwR6lb1T7tTPJoCZDiO_SClTpHL8wafLqOI8X610hTjO0UYzw5VLVgVdnDry4vZpLWUD2XbPQJBQHGlfqmuteqqzU5-efWhaiawclaclc00bgfgnVk/h120/2__32838_18.jpg





















Produkty:
rulon ciasta francuskiego, blaszka prostokątna, lub do tarty;
kurki ok. 300 g;
1 poszatkowana cebula;
masło 2 łyżki;
2 jaja;
1/2 szklanki kremówki;
250 g sera żółtego startego obojętnie jakiego, np koziego lub parmezanu;
zioła: natka, bazylia, szczypiorek, posiekane po dużej łyżce;
pieprz, sól;

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgWc2_iFlLqWzLzYfoqx7hRow6SAflTpfVaCjtSRkzIUuG95TNJa50-Zqj8wt0yIY73Aoa0osYP1lZtATnFoKidU9_tOtZYIukPO4e1d67Um4io05DM7nZBXYvZJMd6Bzupjbe1u_qNIvw/h120/DSC07729.jpg

Rozwijamy ciasto, układamy na nasmarowanej odrobiną masła blaszce, nakłuwamy i wkładamy do piekarnika 200 stopni  na pięć minut, aż się podniesie i zarumieni.
W tym czasie, podsmażamy cebulę na maśle i dodajemy do niej w dowolnej chwili kurki (oczyszczone, umyte i osuszone), smażymy 5 minut, solimy i pieprzymy do smaku.
Teraz masa serowo-jajeczna: roztrzepujemy jaja z kremówką,, dodajemy ser i zioła, solimy-pieprzymy do smaku.
Na podpieczone ciasto francuskie rozkładamy równomiernie kurki i zalewamy masa serowo-jajeczną. Wkładamy do piekarnika (góra-dół) 200 stopni na 5 minut, potem zmniejszamy temperaturę do 170 stopni i tarta musi sobie posiedzieć w piecyku jeszcze jakieś 25 minut. Gdy stężeje podajemy na stół w blaszce, w której się piekła, po ok. 5 minutach od wyciągnięcia można ją kroić i przekładać na talerze.
Nie muszę dodawać, że potrawa domaga się winka do popicia. Ale broń Boże nie nakłaniam do spożywania alkoholu w nadmiarze, kieliszek  tokaju w zupełności wystarczy. Oczywiście pijcie sobie co chcecie. Nie jestem przedstawicielem handlowym tokaju, po prostu ostatnio wolę wina mniej wytrawne.

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjlb2cW4CQYyU_yxKNfHG2g7W91uvbIiI70fDNmVeC-Hsqo1xuQJBq5eiqAvF2nA31y8jq3OoOSItzyLMevWzuGVbfwCFvApy46KZe71nxYcehIJ8NyAb9L9nfkCCmYr3etiUO42gGrJAw/h120/tarta+z+kurkami.JPG