Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Russia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Russia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 marca 2015

Kondolencje dla tych Rosjan, którzy naprawdę boleją z powodu zamordowania Niemcowa.

Źle się dzieje w państwie ruskim. My tutaj dobrze o tym wiemy, ale mam nadzieję niepłonną, że wiecie o tym także Wy, Rosjanie, naród wykorzystywany przez ostatnich kilkanaście lat jako prywatny folwark przez własne elity polityczne trzymające władzę. Nie życzę Wam rewolucji, ale brak fluktuacji w sferach rządowych sprawił, że  Wam się one pod Waszym nosem rozbisurmaniły raczej nie na dobre, ale dobrze byłoby coś z tym faktem zrobić. Straciliście już wiele. Powszechnie uważani jesteście za pierwszego od czasów II Wojny agresora, który zajmuje obce ziemie i z zimną krwią otwiera ogień w stronę niewinnych ludzi. Jesteście okradani, oszukiwani, rozpija się Was i robi wodę z mózgów. Wasi żołnierze pozbawiani są tożsamości i zmuszani do niehonorowej walki. A od teraz także morduje się Was na ulicy dla nauczki. Czy naprawdę taka ojczyzna się Wam marzyła?





środa, 1 maja 2013

Święto Pracy.








Niewolniczej. Praca sama w sobie to pewnie jedno z największych dóbr dla człowieka. Pracując, potwierdzasz swoją wartość, masz poczucie dobrze zagospodarowanego czasu. Zarabiasz uczciwie, nie jesteś więc darmozjadem. Twoja praca służy więc Tobie, Twoim najbliższym, społeczności do której należysz a w dalszej perspektywie społeczeństwu, narodowi, państwu, Europie, światu.
Praca, której komunizm poświęcił dzień 1 maja była inna. Pracowali wszyscy ludzie dorośli, bez wyjątku. Do lat osieemdziesiątych także w soboty. Było niewiele świąt, dwa tygodnie wakacji i znów praca. A zamiast wzrostu gospodarczego postępowała całkowita niewydolność, kryzys, puste półki sklepowe, zapaść gospodarcza. Wypracowane dobra rozpływały się, wszystko szło na eksport. Import - takiego słowa nie znałam. Pamiętam, że którejś wiosny Partia postanowiła łaskawie rzucić jakiś ochłap swoim niewolnikom - ludziom pracy i wymyśliła statek pomarańczy. W codziennym dzienniku śledziliśmy drogę statku z owocami, który płynął z zaprzyjaźnionej Kuby od towarzysza Castro. Nie pamiętam, czy udało się mamie zdobyć dla nas te pomarańcze. Tak było coś z gospodarki łowieckiej w naszym ówczesnym życiu. Wszystko trzeba było zdobywać, od mięsa po watę higieniczną na podpaski. I to wszystko w kraju, w którym wszyscy pracowali. Oczywiście byli też ci spijający śmietankę i im nigdy nie zapomnę tej werwy w otumanianiu mojego narodu, nawet jeśli przemianowali się teraz na socjaldemokratów.











Przygoda na Mariensztacie